Odmień los zwierząt... i uratuj nasz azyl!

3 dni do końca
Wsparło 2 415 osób
106 824 zł (89,02%)
Brakuje jeszcze 13 176 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 3 Marca 2021

Zakończenie: 25 Czerwca 2021

26 Marca 2021, 01:21
Urodziny EKOSTRAŻY!

Kochani, dziś 26 marca, a to oznacza... że mamy urodziny! Dokładnie 11 lat temu EKOSTRAŻ zaczęła oficjalnie działać :) Od tej pory uratowaliśmy już ponad 10 000 zwierząt!

Jeśli doceniacie naszą pracę, zachęcamy Was do przesłania nam drobnego prezentu - wpłaty na konto tej zbiórki. Naprawdę, dla nas liczy się każda złotówka. Tylko dzięki Wam każdego dnia odmieniamy los zwierząt! ♥ ♥ ♥

Ptaszki ćwierkają, jeże fukają, a psiaki szczekają, że wolontariuszom będzie też niezwykle miło za każde dobre słowo, pozytywną energię i urodzinowe życzenia! Nawet nie wiecie, jak wielką motywację do działania daje nam Wasze wsparcie, nie tylko te fizyczne - ale i mentalne :) 

Dziękujemy, że jesteście z nami!

Pokaż wszystkie aktualizacje

15 Marca 2021, 22:33
Właśnie walczymy...

Kochani, gorąco dziękujemy Wam za wszystkie dotychczasowe wpłaty, a także za udział w akcji "Datek zamiast kwiatka"! Mamy nadzieję, że prezent w postaci filmu sprawił Wam i Waszym bliskim miłą niespodziankę :)

Tymczasem chcielibyśmy pokazać Wam pieska, o którego życie i zdrowie właśnie walczymy...

Sunia Gaja potrącona przez pociąg na wrocławskich Krzykach trafiła do nas w piątkowy wieczór w ciężkim stanie. Cierpiąca, z rozbitą głową, licznymi ranami i dziurą w brzuchu, przez którą wystawał fragment jelita i widać było narządy jamy brzusznej. W czasie wypadku sunię coś przebiło na wylot. W środku nocy przeszła operację ratującą życie.

To dopiero początek jej walki o pełnię zdrowia, a koszty jej leczenia przekroczyły już 4000 zł. Obecnie przebywa pod naszą opieką, ma dren w jamie brzusznej, dostaje silne antybiotyki i kroplówki. 

Udało znaleźć się jej właściciela - niestety nie jest on w stanie pokryć tak ogromnych kosztów leczenia :( Prosimy, pomóżcie odmienić los Gajeńki!

05 Marca 2021, 01:03
DATEK ZAMIAST KWIATKA!

Zrób niespodziankę na Dzień Kobiet! Życie to najpiękniejszy prezent. Dlatego właśnie podaruj najbliższej osobie... wpłatę na rzecz potrzebujących zwierząt! W zamian otrzymasz sekretny link do filmu z podziękowaniami dla Ciebie lub najbliższej osoby - przygotowany specjalnie na Dzień Kobiet. Pokażemy w nim m.in zwierzęta, które właśnie znajdują się pod naszą opieką i które dzięki Tobie otrzymają wsparcie.

1. Wpłać minimum 20 PLN w terminie do 8.03 (do godz. 22:00).
2. Na maila promocja@ekostraz.pl prześlij informację o dokonanej wpłacie oraz maila, na którego mamy przesłać sekretny link do naszego filmu (może to być Twój adres mailowy lub adres niczego niespodziewającej się osoby). 
3. W dniu 8.03 (wieczorową porą) oczekuj na maila z niespodzianką ;)

Ten filmik nakręciliśmy jeszcze w 2020 roku. Smutno nam, że wciąż jest aktualny…

Ależ ta pandemia dała nam popalić. W przeciągu ostatniego roku mogliśmy poddać się już setki razy, zamknąć nasz azyl, nie przejmować więcej cierpiących zwierząt, nie odbierać telefonów. Każdego dnia budzimy się przecież z myślą, że to dziś - dziś jest ten dzień, w którym ogłosimy nasz koniec. Skąd brać siłę do nocnych interwencji, do oglądania ran na szyjach psów ściągniętych z łańcucha albo rozległych poparzeń po wypalaniu traw, do zgarniania potrąconych zwierząt z rowów, wyciągania borsuków z wnyków rozstawionych przez kłusowników, do mierzenia się ze znieczulicą, śmiercią i bólem, który nie ma końca

I czemu to nie państwo finansuje leczenie skrzywdzonych przez człowieka zwierząt? Czemu po raz kolejny to Was, wspaniałych darczyńców wrażliwych na los słabszych, musimy prosić o pomoc? Jest nam głupio, naprawdę - ale to konieczność. Tylko dzięki Wam możemy ratować ich życie.

Ale wiecie co? Gdy patrzymy na rude kity, słyszymy radosne chrumkanie, mruczenie lub jeżowe tuptanie, czujemy dotyk mokrych psich nosków, a przede wszystkim - widzimy niezwykłe przemiany naszych zwierząt, a potem znajdujemy im wspaniałe domy albo wypuszczamy dzikuski na wolność - odzyskujemy odwagę i poczucie sensu. Nie, nie zamkniemy azylu. Po naszym trupie.

Zobaczcie, jak zmieniają się zwierzęta pod naszą opieką!

Kulka została odebrana interwencyjnie wraz z kilkunastoma innymi szczeniakami. W ciężkich warunkach żyła w stodole, z krową i gromadą psów. Wszystkie maluchy były zagłodzone, łyse, ze świerzbem i cierpiące. Kulka była najmniejsza, pierwsze tygodnie musiała spędzić w inkubatorze, bo nędzne resztki włosków nie mogły ogrzać jej wyniszczonego głodem i chorobami ciałka. Jadła tylko z butelki, na początku niemrawo, jakby nie wiedziała, co jej dajemy i nie miała nawet siły sprawdzić. Dziś cieszy się zdrowiem - i wspaniałym domem.

Miciuś trafił do nas w kwietniu 2019 roku poturbowany przez samochód. Przetrwał ogromny ból, usunięcie straszliwie uszkodzonego oczka, drutowanie szczęki. To prawdziwy bohater! Po wyleczeniu długo czekał na swój czas - dopiero w połowie 2020 znalazł swój dom na zawsze. Aż po roku u nas!

Kajtek umierał najgorszą możliwą śmiercią - śmiercią głodową. Był przypięty na metrowym łańcuchu w wychodku, leżał umazany fekaliami i krwią. Widać po ranach na szyi, że walczył, próbował uciec, dopóki miał siły. Nie wiadomo, jak długo tam wegetował, zjadany żywcem przez pchły i muchy. To była jedna z naszych najcięższych interwencji. Dziś jest szczęśliwym psem. Ale zobaczcie, jak wyglądał podczas naszej akcji:

Gdybyśmy ogłosili konkurs na metamorfozę roku, byłby jednym z głównych faworytów. Karmel sporo przeszedł, a jego życie wisiało na włosku. Skrajnie wychudzony, brudny, z połamaną szczęką. Wyniki krwi były beznadziejne. Koci katar niemalże doszczętnie uszkodził obie gałki oczne. Już myśleliśmy, że nie da się ich uratować. A jednak jedno oczko ocalało. Przeszedł zespolenie żuchwy i usunięcie jednej gałki ocznej. Rekonwalescencja trwała długo, ale na efekty warto było poczekać!

W azylu nazywaliśmy ją Kałużą - została znaleziona na poboczu drogi, dosłownie w kałuży, ranna, chora i wychłodzona. A potem... nastąpiła magia. Albo po prostu praca wspaniałego zespołu: wolontariuszy, weterynarza i salonu fryzjerskiego ;)

Skórka była poparzonym, osieroconym jeżowym oseskiem - istne kombo. Zeszła jej skóra, wypadły wszystkie kolce. Byliśmy pewni, że nie przeżyje. Po długiej walce, antybiotykoterapii, a potem leczeniu anemii i chorej wątroby - wyszła na prostą. Dziś jest tłuściutkim jeżem, który z niecierpliwością czeka na wiosnę, by po wolierowaniu zostać wypuszczona na wolność.

Czaruś to porzucony pies z olbrzymim guzem. Ktoś z premedytacją nie leczył go, a gdy choroba przybrała bardzo zaawansowaną postać, porzucił go na odludziu. Czaruś dziś nie ma guza - dzięki Waszemu wsparciu. W dodatku cieszy się nowym życiem przy boku kochających ludzi.

---------------

Czyj los chcemy odmienić teraz?

Na przykład psiego staruszka z Jeszkowic, który został uratowany dzięki reakcji małej dziewczynki:

Kiedy zaszliśmy po niego poźnym wieczorem, a on leżał w tej za małej budzie brudnej w środku od ropy i krwi, i nie reagował na nic, myśleliśmy, że już nie żyje. Na szczęście żył. Zanieśliśmy go do auta, a potem pojawił się pijany opiekun psa. Teatralnie zerkając na zegarek stwierdził, że to nie jest chyba pora na rozmowy o jakimś psie. Kazał wyp....alać z posesji...

Dziś Roki jest z nami i czuje się coraz lepiej. Przeszedł operację ucha (amputację małżowiny usznej), a nawet odzyskał dobry humor - chętnie bawi się piłeczką :) Opieka naszych wolontariuszy i Wasze środki sprawiły, że wydarzył się cud. 

A co z jego dawnym pseudo-opiekunem? Oczywiście zainicjowaliśmy postępowanie karne - walczymy o sprawiedliwość dla Rokiego!

------------

Wiecie, nawet gdy wracamy do domu i wrzucamy do pralki ciuchy ubabrane krwią, oblepione wydzielinami chorych zwierząt czy ubrudzone preparatem mlekozastępczym (karmienie małego dzika nie jest najłatwiejszą sprawą ;)), myślami wciąż jesteśmy z nimi. Działania na rzecz zwierząt to dla nas przede wszystkim misja i pasja. Mamy wspaniałych wolontariuszy, mamy wiedzę, która pozwala nam odpowiednio reagować i leczyć, mamy ogromną miłość do psów, kotów oraz do wszelkiej maści dzikusków - jeży, lisów, dzików, szopów, jenotów, nietoperzy... Jedyne, o co prosimy, to wsparcie finansowe.

Chcielibyśmy poprosić Was o pomoc w zebraniu środków na:

1. Leczenie zwierząt domowych i dzikich.

Nieopłacone faktury od weterynarzy: 18 133 PLN (leczenie, rehabilitacja, diagnostyka)
Średni koszt leczenia zwierząt / miesiąc to 20-30 tys PLN (byłoby cudownie, gdyby udało się uzbierać poduszkę finansową na minimum 3 miesiące leczenia).

2. Funkcjonowanie azylu.

Takie prozaiczne sprawy jak wywóz śmieci, comiesięczne opłaty za prąd (podłączone inkubatory!) i gaz - to też potrafi spędzać sen z powiek... 

Nieopłacone jeszcze faktury: 19 909 PLN

Nasze miesięcznie opłaty to 3 973 PLN / msc (prosimy Was o pomoc w uzbieraniu potrzebnej kwoty, która pozwoli nam opłacić 3 miesiące funkcjonowania azylu). Ewentualną nadwyżkę wykorzystamy na kolejne miesiące leczenia podopiecznych.

Pandemia podcięła nam skrzydła. Wycofali się sponsorzy (co jest dla nas zrozumiałe - muszą walczyć o utrzymanie swoich pracowników… i o utrzymanie siebie), odpadła możliwość organizowania i uczestniczenia w eventach. Działania online okazały się niewystarczające. Nigdy nie siedzieliśmy z założonymi rękami, przed pandemią nawet rzadko zakładaliśmy zbiórki… Teraz nie mamy wyboru. Błagamy Was o pomoc.

Kim jesteśmy?

EKOSTRAŻ działa od 2010 roku, zajmując się ratowaniem zwierząt domowych, dzikich i wolnobytujących na Dolnym Śląsku (a czasem i poza nim). Funkcjonujemy również jako Ośrodek Rehabilitacji Zwierząt Chronionych. Rocznie przez nas azyl przewija się około 1000 (!) skrzywdzonych zwierząt. Codziennie walczymy o poprawę losu naszych braci mniejszych. Działamy nie tylko bezpośrednio, realizując interwencje oraz ratując ich zdrowie i życie (a potem znajdując domy, oferując bezpieczną przystań lub wypuszczając na wolność), ale też przeprowadzając monitoringi sądów, prokuratur i policji (raport “Jak Polacy znęcają się nad zwierzętami”), uczestnicząc w konsultacjach dotyczących Ustawy o Ochronie Zwierząt… A przede wszystkim reprezentując poszkodowane zwierzęta w sądzie. To walka o sprawiedliwość dla tych, którzy nie mówią; często walka o sprawiedliwość dla zwierząt skatowanych na śmierć, których już nie ma z nami.

Od wielu lat edukujemy, uwrażliwiając młodych ludzi na krzywdę zwierząt i tłumacząc, jak mądrze im pomagać.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
4 aktualne zbiórki
4 zakończone zbiórki
3 dni do końca
Wsparło 2 415 osób
106 824 zł (89,02%)
Brakuje jeszcze 13 176 zł
Wesprzyj