Warszawski Koci Azyl upada. Wykończyły nas pandemia i inflacja

Wsparły 92 osoby
5 530 zł (7,37%)
Brakuje jeszcze 69 470 zł
Adopcje

Rozpoczęcie: 31 Sierpnia 2022

Zakończenie: 31 Października 2022

Godzina: 23:59

Kochani, ten tekst będzie dłuższy, ale bardzo prosimy, wytrwajcie do końca. To nie jest post błagalny, a raczej krzyk rozpaczy i totalna bezsilność. Podejmujemy już ostatnią walkę i jeżeli nie znajdą się fundusze oraz ROZWIĄZANIE na dalsze działanie to Azyl na warszawskiej Woli przestanie istnieć za 2 lata, czyli w dniu wygaśnięcia umowy najmu.

W związku z tym ze nasza przyszłość jest niepewna, od pewnego czasu nie przyjmujemy do azylu nowych kotów, a całe siły skupiamy, by znaleźć domy dla tych, które mieszkają pod fundacyjnym dachem. Odwiedziły nas wszystkich ciężkie czasy - rozumiemy, że nikomu nie jest łatwo, naszym koleżankom i kolegom prowadzącym fundacje również. Dlatego z bólem serca przygotowujemy się do tego co chyba nieuniknione.

To jest bardzo dobre i bezpieczne miejsce dla tych które zapewne gdyby mogły to by to samo powiedziały.

Nawet jeśli widzisz nas wiecznie uśmiechniętych, pełnych energii i wigoru to w środku rozrywa nas strach i niepewność. Kilka miesięcy temu byliśmy zmuszeni wstrzymać przyjęcia nowych podopiecznych i znacząco ograniczyć wydatki.

Bardzo często słyszymy od ludzi: Fundacje dostają pieniądze od Państwa, od Warszawy, Fundacje mają pracowników i pobierają pensje. Otóż rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej... Zapraszamy Was do naszego świata, świata pełnego poświęcenia, łez, walki o każdy kolejny dzień. Do świata, którego nie poznasz, obserwując nasze kolorowe zdjęcia.

Fundacja Psy Ulicy to organizacja OPP, którą reprezentujemy i w imieniu której piszemy do wszystkich ludzi dobrej woli, oraz firm. Pomaganie zwierzętom nigdy nie było łatwe, gdzie ciągły stres związany z brakiem perspektyw na jutro i walka o przetrwanie przeplatają się nieustannie. Sytuacja w kraju i na świecie powoduje, że już nie wiemy, co mamy robić, jak działać. Wszędzie odbijamy się od muru i zamiast skupić się na pomaganiu bezdomniakom to cały czas skupiamy się gdzie i jak związać koniec z końcem.

Nasz Azyl to lokal, który został nam wynajęty na preferencyjnych warunkach co oznacza, że nie jest za darmo. Co miesiąc mamy faktury, które musimy uregulować. Podliczając czynsz wraz z mediami, ochronę, ubezpieczenie, Internet, środki czystości/chemie to rocznie daję kwotę ok. 40000 zł. Zawsze mogliśmy liczyć na wsparcie ludzi dobrej woli, firm w postaci karmy, żwirów jednak ostatni czas to prawdziwy dramat. 

Jeszcze nigdy nie było u nas tak źle, nasz magazyn świeci pustkami. Ludzie, którym do tej pory pomagaliśmy, nadal przychodza prosząc o wsparcie. Najczęściej są to karmiciele wolnożyjących stad bądź starsi ludzie których nie stać na utrzymanie zwierząt domowych.

Ci co nas obserwują wiedzą, że mamy podpisane umowy z 4 sklepami Maxizoo – jednak w ostatnim czasie nie przekłada się to na ilość darów. Z jednego sklepu ostatni raz dary otrzymaliśmy ok. roku temu, od dwóch kolejnych ponad 4 miesiące temu, nawet sklep, z którego mieliśmy najwięcej darów dzwoni po nas rzadziej. Pracownicy się starają, jednak ludzie już nie kupują tak chętnie. W ostatnim czasie odbieramy po kilka/kilkanaście puszek, które idą na tak zwane śniadanie. Zwyczajnie boimy się głodu…

Firmy do których piszemy, odmawiają, albo „wrzucają nas na listę oczekujących”. Jedna z firm ma nas na tej liście od 26.07.2019… Inne firmy informowały nas, że w 2021 przekazują darowizny na walkę z covid, a w tym roku na Ukrainę.

Dwa lata ciągłej walki, gdzie na zakończenie dopadła nas inflacja. Podwyżka czynszu, opłat (fundacje liczone są jak zwykłe działalności gospodarcze, w związku z czym nie możemy liczyć na żadne ulgi/dodatki). Z każdej strony otrzymujemy maile/listy, że firmy są zmuszone podnieść ceny, a my nie mamy wyjścia jak, albo zaakceptować, albo nie zamawiać. Tylko jak zrezygnować z jedzenia, żwiru, albo prądu?

Każdego dnia odbieramy niezliczoną liczbę telefonów. Wszyscy oczekują natychmiastowej pomocy, a kiedy odmawiamy bądź proponujemy rozwiązania niewygodne dla dzwoniących -słyszymy najczęściej, że "od tego jesteśmy" "ktoś Wam za to płaci, więc do roboty", "do niczego się nie nadajecie, tylko kasę zbieracie na konto".

Nasza fundacja to dwie osoby, które są w fundacji stałe - plus kilka dyżurów w tygodniu obstawianych przez wolontariuszy, za co jesteśmy przeogromnie wdzięczni. Zawsze powtarzamy ze nasze ręce są gotowe do pomocy, są dla nich, ale z pustego nie nalejemy, Dzień w dzień nie patrząc czy są święta, wakacje itp. Nawet gdzieś wychodząc (na przykład spotkać się ze znajomymi, muszą przyjść wcześniej, aby wszystko przygotować). Nie można nic zaplanować, bo wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Stworzyliśmy Azyl gdzie koty mają warunki domowe, nie są klatkowane i siedzą z ludźmi. Słyszymy często cieple i mile słowa od odwiedzających. Zawsze to bardzo raduje i daje dodatkową siłę która jest nam potrzebna, szczególnie teraz kiedy mamy świadomość ze nasz azyl za 2 lata może przestać istnieć.

Marzy nam się móc zatrudnić kogoś chociaż na 2 dni w tygodniu (takie dwa dni od początku do końca, gdzie nie trzeba się martwić, co w fundacji), ale mamy wrażenie, że to marzenie ściętej głowy. Teraz walczymy o to by nasz azyl nie zniknął z mapy. 

Aktualnie w Azylu przebywa niewiele ponad 50 kotów, dodatkowo mamy pod opieką nasze stada kotów wolnożyjących na bielanach i woli. Pieniądze gminne wiecznie są „na wykończeniu” , lub nie ma możliwości uzyskać talonu czy miejsca w lecznicy. Musimy podejmować często decyzję, że albo zrobimy to na własny koszt w innej lecznicy, albo zwierzę umrze.


Odławiamy koty wolnożyjące, poddajemy je zabiegom sterylizacji/kastracji, czipujemy oraz szczepimy, Czesto przed zabiegiem wymagaja leczenia co rowniez jest przez nas finansowane.


Nasz fundacyjny wóz już dawno temu został unieruchomiony, ilość paliwa jakie pożera znacznie przekracza nasze możliwości tym bardziej przy takich cenach jakie obecnie są na stacjach.
Korzystamy ze swojego prywatnego samochodu na gaz by oszczedzic wydatki fundacyjne.

Każdy dzień generuje kolejne faktury, zwierzęta chorują, mają wykonywane badania, są leczone. Każdy nasz podopieczny jest przygotowany do adopcji w pełni tj. wykastrowany, zaszczepiony, zaczipowany, posiada wykonane testy. To wszystko przekłada się na kolejne koszty.

Nigdy nie sądziliśmy, że to napiszemy, ale naprawdę nie mamy już siły. Łza nam się kręci w oku pisząc ten tekst, ale brak perspektyw nie pozwoli nam na nic innego jak zamknięcie owoców naszej 8-letniej ciężkiej pracy na rzecz braci mniejszych. Jesteśmy zmęczeniu już i psychicznie i fizycznie. Marzymy o odrobinie wolnego, o stałych godzinach pracy.

Jak możesz nam pomóc? Wpłacając datek na zbiórkę, ustawiając stały, comiesięczny przelew, kupując jedzenie, opłacający wizytę weterynaryjną, opłacając fakturę za leki - istnieje wiele dróg. Wierzymy, że każdy z Was dołoży swoją cegiełkę, by ustrzec fundację od zamknięcia.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
1 aktualna zbiórka
49 zakończonych zbiórek
Wsparły 92 osoby
5 530 zł (7,37%)
Brakuje jeszcze 69 470 zł
Adopcje