Warszawski Koci Azyl upada. Wykończyły nas pandemia i inflacja

PILNE!
4 dni do końca
Wsparły 1 622 osoby
71 900 zł (84,58%)
Brakuje jeszcze 13 100 zł
Adopcje

Rozpoczęcie: 31 Sierpnia 2022

Zakończenie: 30 Maja 2024

Godzina: 23:59

28 Marca 2024, 08:25
Mimo ciągłych przeciwności, dalej idziemy przed siebie :)

Kochani ! 

Na wstępie nie pozostaje nam nic innego jak serdecznie Wam podziękować za dotychczasowe wsparcie. To dzięki Wam mamy możliwość utrzymać Azyl, rozwijać go i pomagać kolejnym potrzebującym. 

One żyją dzięki nam, ale my funkcjonujemy dzięki Wam!

Miejsce, które udało nam się stworzyć to wyjątkowa przestrzeń i przystanek dla tych, którzy szukają domu, to przestrzeń dla tych, którzy już wiedzą, że ich życie zmierza ku końcowi, a my staramy się, aby ta "końcówka" była bez żadnych trosk i w cieple.

Kolejne puchate szczęścia idą do swoich domków, a na ich miejsce przyjmowane są kolejne. To ciągła praca bez ustanku. 

Od nowego roku otrzymujemy podwyżki od 15-30 % od każdego usługodawcy. Wzrosły nam już czynsz, media, ochrona co powoduje dodatkowe wydatki o prawie 1000 zł. Również ceny zabiegów wzrosły o 25 %. 

Wiemy, że i Wam jest ciężko, że czasy niepewne, ale prosimy jeszcze o odrobinę wsparcia. Pamiętajcie o nas, udostępnijcie naszą zbiórkę, ustawcie stałe wsparcie... Każda pomoc ma znaczenie! 

Pokaż wszystkie aktualizacje

04 Października 2023, 09:44
Wszystkie ręce na pokład.

Drodzy Darczyńcy, chcielibyśmy serdecznie podziękować Wam za dotychczasowe wsparcie naszej fundacji. Wasza hojność i życzliwość okazały się nieocenione w trudnych chwilach, jakie ostatnio przeżywamy.

Czasy są ciężkie, a brakujące fundusze sprawiają nam wiele trudności. Jednak nawet w obliczu tych wyzwań, nie możemy odmówić pomocy potrzebującym zwierzętom. Przyjęliśmy ostatnio ponad 15 nowych podopiecznych, którzy teraz znajdują schronienie w naszym azylu.

Zebrane przez Was fundusze mają niezwykłe znaczenie dla naszej misji. Dzięki nim będziemy mogli uchronić azyl przed zamknięciem, zapewniając tym samym bezpieczeństwo kotom, które w nim żyją. Ale to nie wszystko! Dzięki Waszemu wsparciu będziemy również mieć możliwość przygarnięcia nowych podopiecznych, którzy będą mieli gdzie zamieszkać.

Każda kwota wpłacona na naszą zbiórkę ma olbrzymie znaczenie. Nawet najmniejsze datki sumują się, tworząc siłę, która pomoże nam przetrwać i kontynuować naszą działalność.

Bez Waszego wsparcia nie bylibyśmy w stanie zająć się tyloma potrzebującymi kotami. Dlatego chcielibyśmy Was prosić o kontynuowanie pomocy. Każda złotówka, każdy gest dobroczynności to krok w stronę ratowania kolejnego niewinnego życia. Wasza hojność sprawia, że odzyskują one nadzieję na lepsze jutro.

Razem możemy dokonać rzeczy niemożliwych. Razem możemy dawać bezpieczny azyl najsłabszym i potrzebującym. Razem możemy zmieniać ich losy.

Pamiętajmy, że każde nasze działanie ma znaczenie. Wspierając naszą zbiórkę, wspieracie tych, którzy nie potrafią mówić, ale które potrafią okazać wdzięczność i bezgraniczną miłość.

Z góry dziękujemy za Wasze wsparcie i ufamy, że razem uchronimy nasz azyl przed zamknięciem oraz zapewnimy kotom bezpieczeństwo, którego tak bardzo potrzebują.

16 Lutego 2023, 10:18
Dla nas to tak bardzo ważne, że jesteście obok :)

Kochani, bardzo dziękujemy Wam za każdy gest dobrej woli. Dziękujemy naszym darczyńcom, dziękujemy tym który zaangażowali się w udostępnianie naszej zbiórki.

Tylko dzięki Wam przez chmury obecnych czasów przenikają promienie słońca dające nadzieję na lepsze jutro. Wspólnymi siłami zebraliśmy 52 000 zł, jednak to jeszcze nie koniec. Do zamknięcia zbiórki i osiągnięcia minimum niezbędnego do dalszego działania brakuje nam 28 000 zł.

My nie ustajemy w działaniach i liczymy na Wasze dalsze wsparcie. Azyl tętni życiem, a kolejni podopieczni znajdują bezpieczną przystań.

Nie odmawiamy kolejnym bidom, leczymy, kastrujemy, zapewniamy wszystko, co potrzebne. Mimo trudności nie obniżyliśmy standardów.

Jak się czują nasi podopieczni? Zdecydowanie jak pączki w maśle - codziennie świętują Tłusty Czwartek! 

Tym bardziej ważne jest, aby zbiórkę zamknąć w pełni. Czy możemy na Was liczyć? Czy pomożecie?

Kochani, ten tekst będzie dłuższy, ale bardzo prosimy, wytrwajcie do końca. To nie jest post błagalny, a raczej krzyk rozpaczy i totalna bezsilność. Podejmujemy już ostatnią walkę i jeżeli nie znajdą się fundusze oraz ROZWIĄZANIE na dalsze działanie to Azyl na warszawskiej Woli przestanie istnieć za 2 lata, czyli w dniu wygaśnięcia umowy najmu.

W związku z tym ze nasza przyszłość jest niepewna, od pewnego czasu nie przyjmujemy do azylu nowych kotów, a całe siły skupiamy, by znaleźć domy dla tych, które mieszkają pod fundacyjnym dachem. Odwiedziły nas wszystkich ciężkie czasy - rozumiemy, że nikomu nie jest łatwo, naszym koleżankom i kolegom prowadzącym fundacje również. Dlatego z bólem serca przygotowujemy się do tego co chyba nieuniknione.

To jest bardzo dobre i bezpieczne miejsce dla tych które zapewne gdyby mogły to by to samo powiedziały.

Nawet jeśli widzisz nas wiecznie uśmiechniętych, pełnych energii i wigoru to w środku rozrywa nas strach i niepewność. Kilka miesięcy temu byliśmy zmuszeni wstrzymać przyjęcia nowych podopiecznych i znacząco ograniczyć wydatki.

Bardzo często słyszymy od ludzi: Fundacje dostają pieniądze od Państwa, od Warszawy, Fundacje mają pracowników i pobierają pensje. Otóż rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej... Zapraszamy Was do naszego świata, świata pełnego poświęcenia, łez, walki o każdy kolejny dzień. Do świata, którego nie poznasz, obserwując nasze kolorowe zdjęcia.

Fundacja Psy Ulicy to organizacja OPP, którą reprezentujemy i w imieniu której piszemy do wszystkich ludzi dobrej woli, oraz firm. Pomaganie zwierzętom nigdy nie było łatwe, gdzie ciągły stres związany z brakiem perspektyw na jutro i walka o przetrwanie przeplatają się nieustannie. Sytuacja w kraju i na świecie powoduje, że już nie wiemy, co mamy robić, jak działać. Wszędzie odbijamy się od muru i zamiast skupić się na pomaganiu bezdomniakom to cały czas skupiamy się gdzie i jak związać koniec z końcem.

Nasz Azyl to lokal, który został nam wynajęty na preferencyjnych warunkach co oznacza, że nie jest za darmo. Co miesiąc mamy faktury, które musimy uregulować. Podliczając czynsz wraz z mediami, ochronę, ubezpieczenie, Internet, środki czystości/chemie to rocznie daję kwotę ok. 40000 zł. Zawsze mogliśmy liczyć na wsparcie ludzi dobrej woli, firm w postaci karmy, żwirów jednak ostatni czas to prawdziwy dramat. 

Jeszcze nigdy nie było u nas tak źle, nasz magazyn świeci pustkami. Ludzie, którym do tej pory pomagaliśmy, nadal przychodza prosząc o wsparcie. Najczęściej są to karmiciele wolnożyjących stad bądź starsi ludzie których nie stać na utrzymanie zwierząt domowych.

Ci co nas obserwują wiedzą, że mamy podpisane umowy z 4 sklepami Maxizoo – jednak w ostatnim czasie nie przekłada się to na ilość darów. Z jednego sklepu ostatni raz dary otrzymaliśmy ok. roku temu, od dwóch kolejnych ponad 4 miesiące temu, nawet sklep, z którego mieliśmy najwięcej darów dzwoni po nas rzadziej. Pracownicy się starają, jednak ludzie już nie kupują tak chętnie. W ostatnim czasie odbieramy po kilka/kilkanaście puszek, które idą na tak zwane śniadanie. Zwyczajnie boimy się głodu…

Firmy do których piszemy, odmawiają, albo „wrzucają nas na listę oczekujących”. Jedna z firm ma nas na tej liście od 26.07.2019… Inne firmy informowały nas, że w 2021 przekazują darowizny na walkę z covid, a w tym roku na Ukrainę.

Dwa lata ciągłej walki, gdzie na zakończenie dopadła nas inflacja. Podwyżka czynszu, opłat (fundacje liczone są jak zwykłe działalności gospodarcze, w związku z czym nie możemy liczyć na żadne ulgi/dodatki). Z każdej strony otrzymujemy maile/listy, że firmy są zmuszone podnieść ceny, a my nie mamy wyjścia jak, albo zaakceptować, albo nie zamawiać. Tylko jak zrezygnować z jedzenia, żwiru, albo prądu?

Każdego dnia odbieramy niezliczoną liczbę telefonów. Wszyscy oczekują natychmiastowej pomocy, a kiedy odmawiamy bądź proponujemy rozwiązania niewygodne dla dzwoniących -słyszymy najczęściej, że "od tego jesteśmy" "ktoś Wam za to płaci, więc do roboty", "do niczego się nie nadajecie, tylko kasę zbieracie na konto".

Nasza fundacja to dwie osoby, które są w fundacji stałe - plus kilka dyżurów w tygodniu obstawianych przez wolontariuszy, za co jesteśmy przeogromnie wdzięczni. Zawsze powtarzamy ze nasze ręce są gotowe do pomocy, są dla nich, ale z pustego nie nalejemy, Dzień w dzień nie patrząc czy są święta, wakacje itp. Nawet gdzieś wychodząc (na przykład spotkać się ze znajomymi, muszą przyjść wcześniej, aby wszystko przygotować). Nie można nic zaplanować, bo wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Stworzyliśmy Azyl gdzie koty mają warunki domowe, nie są klatkowane i siedzą z ludźmi. Słyszymy często cieple i mile słowa od odwiedzających. Zawsze to bardzo raduje i daje dodatkową siłę która jest nam potrzebna, szczególnie teraz kiedy mamy świadomość ze nasz azyl za 2 lata może przestać istnieć.

Marzy nam się móc zatrudnić kogoś chociaż na 2 dni w tygodniu (takie dwa dni od początku do końca, gdzie nie trzeba się martwić, co w fundacji), ale mamy wrażenie, że to marzenie ściętej głowy. Teraz walczymy o to by nasz azyl nie zniknął z mapy. 

Aktualnie w Azylu przebywa niewiele ponad 50 kotów, dodatkowo mamy pod opieką nasze stada kotów wolnożyjących na bielanach i woli. Pieniądze gminne wiecznie są „na wykończeniu” , lub nie ma możliwości uzyskać talonu czy miejsca w lecznicy. Musimy podejmować często decyzję, że albo zrobimy to na własny koszt w innej lecznicy, albo zwierzę umrze.


Odławiamy koty wolnożyjące, poddajemy je zabiegom sterylizacji/kastracji, czipujemy oraz szczepimy, Czesto przed zabiegiem wymagaja leczenia co rowniez jest przez nas finansowane.


Nasz fundacyjny wóz już dawno temu został unieruchomiony, ilość paliwa jakie pożera znacznie przekracza nasze możliwości tym bardziej przy takich cenach jakie obecnie są na stacjach.
Korzystamy ze swojego prywatnego samochodu na gaz by oszczedzic wydatki fundacyjne.

Każdy dzień generuje kolejne faktury, zwierzęta chorują, mają wykonywane badania, są leczone. Każdy nasz podopieczny jest przygotowany do adopcji w pełni tj. wykastrowany, zaszczepiony, zaczipowany, posiada wykonane testy. To wszystko przekłada się na kolejne koszty.

Nigdy nie sądziliśmy, że to napiszemy, ale naprawdę nie mamy już siły. Łza nam się kręci w oku pisząc ten tekst, ale brak perspektyw nie pozwoli nam na nic innego jak zamknięcie owoców naszej 8-letniej ciężkiej pracy na rzecz braci mniejszych. Jesteśmy zmęczeniu już i psychicznie i fizycznie. Marzymy o odrobinie wolnego, o stałych godzinach pracy.

Jak możesz nam pomóc? Wpłacając datek na zbiórkę, ustawiając stały, comiesięczny przelew, kupując jedzenie, opłacający wizytę weterynaryjną, opłacając fakturę za leki - istnieje wiele dróg. Wierzymy, że każdy z Was dołoży swoją cegiełkę, by ustrzec fundację od zamknięcia.

Organizator
1 aktualna zbiórka
55 zakończonych zbiórek
4 dni do końca
Wsparły 1 622 osoby
71 900 zł (84,58%)
Brakuje jeszcze 13 100 zł
Adopcje