Barni został skatowany... Jeszcze trochę i umarłby w męczarniach!

Wsparło 227 osób
6 709 zł (111,81%)
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 13 Kwietnia 2019

Zakończenie: 13 Lipca 2019

15 Kwietnia 2019, 22:30
Pierwsze informacje z lecznicy

Wiemy, że wszyscy czekacie na informację co z Barnim.

Jest w szpitaliku, ciągle dostaje leki przeciwbólowe i przeciwzapalne. Ma dwa duże stany zapalne- w kręgosłupie i od kości prącia. Nie może oddawać moczu- jest cewnikowany. Możliwe, że będzie musiał być cewnikowany do końca życia... Czekamy na dalsze decyzje.

Dziękujemy bardzo za wszystkie wpłaty na leczenie Barniego! Trzymajcie mocno kciuki za niego! Na bieżąco będziemy informować o stanie jego zdrowia.
Doszła do nas informacja, że to pewnie nie właściciel zrobił mu krzywdę. My wiemy jedno- pies od tygodnia wył z bólu, a nikt mu nie pomógł. To też znęcanie! Ustalenia- kto, kiedy i czemu doprowadził do takiego stanu psa zostawiamy prokuraturze.
Załączamy jeszcze kartę informacyjną z leczenia i pierwszą fakturę- na ponad 700 zł.

Dostaliśmy informację, że w Głuchowie od około tygodnia wyje z bólu pies... Pojechaliśmy tam dzisiaj. 

"Właściciel" zaprowadził nas do szopy. Na środku, na sianie, leżał pies - nazwaliśmy go Barni (wołano na niego Zdziś). Nie ruszał się, tylko wodził oczami. Żadne zachęty nie były w stanie przekonać psa, żeby wstał. Mężczyzna stwierdził, że pies jest chory, dlatego nie wstaje. Jak rozchodzi łapy, to jest lepiej... Nie podjął żadnego leczenia, tylko podrzucał mu apap i inne leki... Decyzja natychmiastowa - zabieramy. "Właściciel" kazał zabrać psa i nigdy z nim nie wracać. Zaczął grozić, wyzywać, że za leczenie nie zapłaci i w ogóle to stwierdził, że to nie jego pies. W związku z przejawianą przez niego agresją, na miejsce została wezwana policja. Mężczyzna odmówił wszelkiej pomocy w wyprowadzeniu cierpiącego psa z szopy. Zostawił nas i gdzieś zniknął, wcześniej jeszcze odgrażając się nam i policji, że mamy 15 minut na zabranie psa albo mamy, cytując "spier***".

A Barni? Każdy ruch sprawiał mu przeogromny ból. Próbował podnieść się na tylne łapy, po czym wył i kładł się, bronił się przed nami. Zdjęcia i filmiki nie oddają tego, co się tam działo...

Nie da się opisać tego cierpienia. Pies robił dwa kroki, po czym upadał i wył, wył, wył...

Po godzinie dopiero udało nam się wyprowadzić go za bramę, gdzie czekało auto. Pies z bólu rzucał się na nas, uderzał głową o metalową bramę, wściekle gryzł drewniany płotek... Przez cały ten czas towarzyszyła nam policja, a właściciel nawet się nie pokazał. Wreszcie z pomocą sąsiadów, którzy znali psa, udało nam się w cztery osoby wsadzić go do samochodu. Sąsiedzi twierdzą, że wycie dało się słyszeć już od ponad tygodnia! To była ponad godzina prób zabrania psa, który niewyobrażalnie cierpiał i nikt do tej pory mu nie pomógł. Każdy ruch sprawiał mu ból, jego wycie na pewno słyszała cała wioska... Tego nie udało nam się nagrać, a nie da się tego opisać...

 

Barni trafił do lecznicy w Zielonej Górze.

Wszystko wskazuje na to, że został skatowany! Sprawa oczywiście będzie zgłoszona do prokuratury. Ma zapalenie krążka międzykręgowego w odcinku lędźwiowo-krzyżowym. Do tego złamana kość prącia. I to nie wszystko... 4 śruty w okolicach klatki piersiowej, wątroby i odcinka lędźwiowo-krzyżowego. Dostał leki przeciwzapalne i przeciwbólowe. Jak tylko jego stan się poprawi, zapadną kolejne decyzje, być może będzie potrzebna operacja. Najbliższe dni spędzi w szpitaliku, a to są ogromne koszta.

Bardzo prosimy o wsparcie, ostatnio odbieramy mocno chore zwierzaki, które wymagają długiego leczenia i już nie nadążamy z płaceniem ogromnych faktur... Dajmy mu szansę na drugie życie!

Pomogli

Ładuję...

Organizator
10 aktualnych zbiórek
33 zakończone zbiórki
Wsparło 227 osób
6 709 zł (111,81%)
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość