Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Cześć ❤️ Jeśli tu jesteś to znaczy, że tak jak ja kochasz koty. No i fajnie, to lubię. Nazywam się Patryk i razem z żoną Iwonką tworzę DOM dożywotniej opieki dla kotów zakaźnych (FIV, FelV, FIP), onkologicznych, chorych przewlekle, niepełnosprawnych.

Lata temu, jakby w innym życiu, porzuciliśmy życie w mieście, by na wsi dawać z siebie wszystko, ratować zwierzęta i poprawiać ich los. Przez wiele lat zajmowaliśmy się adopcjami, kastracjami, by w końcu dojrzeć do decyzji o tym, że chcemy pomagać tym najbardziej skrzywdzonym. Tym, nad którymi wisi widmo eutanazji.

I tak stworzyliśmy dom opieki dożywotniej i paliatywnej. Nie lubię określenia hospicjum, bo to się kojarzy ze śmiercią, z umieraniem. A one tu nie przychodzą umierać. One tu przychodzą żyć, pełnią dobrego, kociego życia. Rozpieszczone ile się da, wykochane, wytulone, zaopiekowane i bezpieczne. A gdy przychodzi ten moment, gdy medycyna jest bezradna, mogą liczyć na tą ostatnią pomoc, gdy do końca zaopiekowane przeprowadzamy je przez Tęczowy Most.

Czasem to jest kwestia miesięcy, czasem lat. Dla nich ten czas jest bezcenny.



W tej chwili mamy miejsce dla 44 kotów. To jest maksymalna ilość jaka możemy mieć pod opieką, by każdemu poświęcić czas i by każdy miał tu swoje miejsce. Oprócz tego mieszkają z nami dwie królicze terrorystki (równie wściekłe co puchate), trzy psy, rybki i czasem jakiś biedaczek, co to nie ma się gdzie podziać (zdarzyła się kuna, wróble, zając, myszki, a nawet kret), a w stajni dwa konie.




Robię, ile mogę. O wsparcie proszę dopiero, kiedy naprawdę muszę i nie dam rady sam. Za każdą, nawet najdrobniejszą pomoc jestem bardzo, bardzo wdzięczny.
Ładuję...