Czy to wszystko musi się skończyć? One mają tylko nas...

PILNE!
do końca
Wsparło 419 osób
13 288 zł (44,29%)
Brakuje jeszcze 16 712 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 18 Maja 2021

Zakończenie: 27 Lipca 2021

07 Lipca 2021, 14:21
" Zostań..., potrzebujemy Cię "

Likwidacja Stowarzyszenia, nie wiem czy jest jeszcze jakieś wyjście? 
Głaskają mnie po głowie mówiąc, że WSZYSTKO BĘDZIE DOBRZE.... Ale tak naprawdę nic nie jest dobrze !!! Kilkaset osób pomaga przy wykupie skrzywdzonych koni, tych których życie jest, ale..... za chwilę może go nie być... Potem każdy idzie w swoją stronę, zapominając o losie tego zwierzęcia...i tu pomoc się kończy. Dla większości jednak chorych, kalekich i starych droga ratunku dopiero się rozpoczyna....I gdzie jestescie?!!! JUZ WIĘKSZOŚCI NIE MA !!! I co mam teraz sama zrobić? Oddać w adopcję? Ale, które? Kto weźmie kalekiego, chorego konia? Staruszka lub agresywnego zimnokrwistego? Z przewlekłą chorobą i na dożywotnim leczeniu? Odpowiedź jest prosta i ja ją znam... A Ty? Pomaganie, ratowanie zwierzęcych żyć jest tym co sprawia, że dostaję skrzydeł i wiem że warto... Jestem pełna nadzieji, że moja walka ma sens. Nie mam w życiu większej motywacji niż szczęśliwe zakończenie, ale... Tym razem Happy Endu nie widzę....
Znów głaskają mnie po głowie, będzie dobrze... Ale walczę już tylko Ja. Walczę o tych, których kocham... o Ich dom, początek i koniec Ich drogi....
"Miałem 5 miesiące, kiedy zabrano mnie od Mamy do tuczarni- Nasz Dante..."
"Byłam maszyną do rodzenia źrebiąt, bita i złamana do granic, aż po śmierć na targu w Skaryszewie- Nasza Laguna"
"Resztkami sił dżwigałem siodło w szkółce, aż padłem- Nasz Sonhar"
" Z Litwy przewieziono mnie na polską ziemię, by wsadzić w konserwy- Nasza Vetra"
" Umierałam na raty wskutek ludzkiego bestwialstwa- Azyl po rocznej walce pozwolił mi zasnąć- Nasza Fuksja"
"Latami skazana na cierpienie i bezduszność- zasnęłam spokojnie w Azylu- Nasza Zara"
To tylko garstka, tych które były, i tych które u Nas są....
Chciałabym nadmienić, że dziekuję Wszystkim którzy oddali swoje serca Azylowi od początku do....
Moja codzienna gehenna, nieprzespane noce i ciągły lęk co będzie DALEJ? Czy mogę zamówić pasze, czy będzie Nas stać na podstawowe potrzeby.... Na chwilę obecną NIE...
Głaskanie po głowie nie nakarmi moich zwierząt, jesteście potrzebni tu i teraz, na już, na wczoraj... Czy ratujemy Azyl? Decydujemy My Wszyscy!

Pokaż wszystkie aktualizacje

21 Czerwca 2021, 11:02
Kalekie konie błagają o przyjęcie do Azylu... Lista oczekujących na pomoc rośnie... Rozkładamy ręce, bo nie jesteśmy w stanie dłużej ratować...

Nie wiem jak prosić, nie wiem już jakie wartości są cenne dla ludzkich serc. Miłość i wspólny dom nie robią na Nikim wrażenia, rosnąca kolejka oczekujących na ratunek też jakoś niespecjalnie wzrusza. Upadek Stowarzyszenia walczącego o prawa zwierząt jakoś szczególnie nie wpływa na reakcje ludzi, by pomóc. Nie wiem już co robić... Kolejna faktura na prawie 10.000 tyś już jest. Prosimy o 3 miesiące życia dla istot żywych, które są pod Naszą opieką od lat. Ostatnia sytuacja to kaleka klacz, skrajnie wyniszczona, nie majaca siły już nawet chodzić... Przyjeliśmy, bo inaczej w tym stanie zarżnięto by ją w rzeźni... Ale to koniec !!! Jeśli nikt Nam nie pomoże poniesiemy klęskę...

Trwająca od zeszłego roku pandemia małymi kroczkami zabierała nam siebie. Każdego miesiąca budżet się uszczuplał, ubywało, ale nie przybywało… Coraz trudniej było z uzyskaniem pomocy. Najczęściej brakowało na te „przyziemne sprawy” jak utrzymanie, czyli opłacenie miesięcznego pensjonatu w wynajmowanej stajni. To dla nas prawie 10 000 tys. Wsparcie Rodziców Adopcyjnych znalazło zaledwie kilka koni, a i tak ze względu na ciężką sytuację w kraju wielu odeszło.

Każdego miesiąca walczyliśmy o przetrwanie. Walczyliśmy o byt ocalonego od śmierci końskiego stada. O końskie staruszki i końskie dzieci, o konie nieuleczalnie chore i kalekie. Każde z Nich trafiając do Azylu zapewniane miało wszystko, by żyło im się lepiej.

Podejmowane przez nas działania wielokrotnie udowadniały, że można pokonać nawet te najczarniejsze scenariusze. I tak chora na ciężki nowotwór Angel ma dobre wyniki i przybrała na wadze, babcia Mohita uniknęła eutanazji, po operacji wraca do życia, Loverboy mimo ogromnego kalectwa wciąż jest z nami, spisany na straty krzywy mały Dantuś dziś jest potęgą Azylu. I tak mogłabym wymieniać bez końca… Azyl jest mocą życia, jest miłością, jest ich ostoją, jest wszystkim, co mają!

Powstał w roku 2012 i od tego czasu uratował kilkadziesiąt zwierzęcych żyć. Stworzył koński dom, rodzinę, która się kocha, która jest ze sobą w doli i niedoli… Znam każde końskie spojrzenie, dokładnie wiem, kiedy chcą mi coś powiedzieć… Wiem, co czują i wiem, co nuci ich serce.

Są wszystkim, co mam, od lat mamy siebie dla siebie…

Stanęłam ostatnio na wzgórzu pastwisk tam, gdzie pędem ku wolności biegnie szczęśliwy koński tabun. Wokół zielone łąki, kilkuset hektarowe pastwiska. A ja zupełnie na rozdrożu dróg… Między miłością a realiami, między naszą końską rodziną a rzeczywistością. W głowie miałam tylko słowa przyjaciółki z Azylu: „Nic nie zrobisz, Karolina! Jeśli nic się nie zmieni, musisz pomyśleć o likwidacji tego miejsca… Ja też je kocham, ale za chwilę nie będziesz już miała jak zapłacić za Ich dom!”

Nie wyobrażam sobie życia bez nich, nie wyobrażam sobie rozłąki, nie wyobrażam sobie, że ich dom zniknie! 

Bo jeśli tak się stanie to zniknę również ja, zniknie Azyl,  umrze we mnie miłość, która powodowała, że rano otwieram oczy… Robiłam, co mogłam, by sprostać, ale nie mamy już żadnych oszczędności. Nic… Nie zmieniło się jedno - że dalej będę robić wszystko, by los nie zabrał nam siebie! Nie oddam walkowerem tych, którzy są moją duszą i sercem! Nie pozwolę na ich bezsilne rżenie i łzawiące spojrzenie przy rozstaniu! Nie pozwolę, by zwątpiły w swoje szczęście i poczucie bezpieczeństwa! Ocalone z targów śmierci Pajęczno, Skaryszew, wyrwane od handlarzy z terenu całej Polski, urodziły się na nowo w naszym domu… I tego nikt i nic nie może Im odebrać...

Potrzebujemy zabezpieczenia choć na 3 miesiące! Zabezpieczenia na już! W tym roku uzyskaliśmy wreszcie 1%. Niestety nie wiem, kiedy do nas trafi i jaka to będzie kwota... Apeluję do wszystkich ludzkich serc - pomożcie nam być i trwać!

Załączniki

Pomogli

Ładuję...

Organizator
1 aktualna zbiórka
108 zakończonych zbiórek
do końca
Wsparło 419 osób
13 288 zł (44,29%)
Brakuje jeszcze 16 712 zł
Wesprzyj