Fundacja Medor - Przyjaciele Bezdomnych Zwierząt

Fundacja Medor - Przyjaciele Bezdomnych Zwierząt
Adopcje
Wspieraj co miesiąc

Lokalizacja Zgierz, łódzkie

Prawie żywy trup, można powiedzieć, patrząc na te rany, kości obleczone skórą i ledwo widzące oczy. Zastanawiamy się, jak on przeżył te mrozy, ten głód i bezdomność. Dzisiaj ledwie wyszedł ze stogu siana, chwiał się, ale szedł, bo poczuł jedzenie.

Nikt wcześniej nie widział? Czym to można wytłumaczyć, patrząc na takiego psa? Jaka jest prawda, nie wiemy. Niby się błąkał, niby niedawno. Ale może nawet od września. Dzisiaj pierwszy raz od dawna się najadł, nie wiedział, czy jest bardziej głodny czy spragniony. A później zasnął, chrapał tak głośno, jak ciężko zmęczony człowiek. Chyba pitbull rednos, tyle z niego zostało. Nazwaliśmy go Neron.

To jest Delicja, która była zgierską wolno bytującą kotką, według urzędników szczęśliwą i bezpieczną. Przyjechała w klatce łapce na kastrację. Kiedy ją z niej wyjęliśmy, ufnie się przytuliła i zaczęła mruczeć i tak skończyło się jej tułacze życie na zgierskich działach. Delicja zamieszkała w izolatce, bo trzeba było zrobić profilaktykę i testy. Naszą uwagę zwrócił dziwnie wąski kanał słuchowy, który trudno było czyścić a mimo wszystko trzeba było to robić bardzo często i nie było żadnej poprawy. Konieczne stało się wykonanie TK głowy.

I nie mamy dobrych wiadomości, jest podejrzenie polipa i zaleganiu masy rozrostowej, konieczna jest operacja, czyli pieniądze. Tak cierpią te szczęśliwe i wolne koty, nikt ich nie bada i nie leczy, dopiero kiedy taki kot trafia pod opiekę fundacji, ma szansę na pomoc.

Kochani zgierzanie, prezydenci, posłowie i radni zwracamy się do was i zorganizowanie zbiórki potrzebnej na leczenie kotki, Medor nie ma ani 1.5% ani dotacji. Na razie wydaliśmy 1250 zł na TK i 80 na kontrast, a wcześniej na kastrację, szczepienia, czip i badania. Mamy nadzieję, że nas z tym nie zostawicie i rzucicie groszem, żeby Delicja dalej nie cierpiała. To nasz wspólny zgierski kot, który nie miał szczęścia w życiu i trafiło mu się miasto, skazujące go na bezdomność. Jeszcze nie wiemy, ile będzie kosztował zabieg, ale wkrótce się dowiemy. Każdy pomysł jest dobry, w powrocie do zdrowia.

A dzisiaj zdarzył się kolejny Medorowy cud, taki absolutny, cud nad cudami, level cud. Do nowego domu pojechała nasza Margaret. A dom to wyjątkowy a kobieta nie dość, że piękna zewnętrznie to z pięknym sercem, w tym domu, już zamieszkała medorowa Psotka. Teraz dołączyła Margaret. Ale w dalszym ciągu będziemy pokrywać leczenie suni, która cały czas przyjmuje chemię i różne inne leki o to jest ok. 1000 zł. Także Margaret nadal potrzebuje wirtualnej opieki. Opustoszała na chwilę nasza kuchnia. Robin ma dom, Karolek pobiegł za Tęczowy most, a teraz ona już nie czeka przy drzwiach. Dziękujemy bardzo i najbardziej.

Ustaw dla Margaret przelew stały, choćby nawet mały leczenia nadal potrzebuje Medor jej zdrowie ratuje. Potrzebny opiekun wirtualny, bo bez tego sukces marny.

Czego potrzebujemy najbardziej?

Potrzeby naszego schroniska określają potrzebujące zwierzęta oraz ich gatunek. Przeważają psy i koty, ale zdarzają się papugi, szczury, bywały też kozy i mała krówka. Psy, które zgarniamy z ulic lub innych schronisk są zaniedbane i chore, wymagają specjalistycznej karmy, dlatego zarówno sucha, jak i mokra karma Gastro intenstinal  dla psów z  jest na wagę złota.

Staramy się na bieżąco informować o naszych potrzebach i kiedy mamy małe kociaki, po prostu piszemy, że jest potrzebna karma junior. Dlatego najprościej pytać, dzwonić i pisać jakie zapotrzebowanie jest obecnie potrzebne.

Zawsze brakuje nam gryzaków, suszonego mięsa, ciastek i innych frykasów, smaczków/ Obecnie pod opieka mamy ponad 121 psów i kilkanaście  kotów.

Pomagamy zwierzakom z wielu miejsc - ratujemy je z łańcuchów i ulic. Nie mamy dotacji działamy przy pomocy dobrych ludzi takich jak wy. Schronisko choćby najlepsze nigdy nie będzie domem, ale zwierzęta mają u nas dobre warunki. Za dar serca dziękujemy. Każda nawet najmniejsza miesięczna wpłata pomaga nam w działaniu i pomaganiu kolejnym...

Fundację założyła grupa wolontariuszy, która nie zważając na biedę i sytuację społeczną panującą w Zgierzu zajęła się problemem, którego nie dostrzegały żadne władze, a który należy do zadań własnych każdej gminy - a mianowicie - bezpańskimi zwierzętami. Wydzierżawiliśmy od miasta grunt, uzbroiliśmy teren i przystąpiliśmy do budowy schroniska. Teren ok. 1 ha został ogrodzony, wybudowano kilka boksów i postawiono kilkanaście bud dla psów, wybudowano kociarnię oraz rozpoczęto remont budynku, w którym mieściłyby się kuchnia, izolatka, pomieszczenia gospodarcze i inne niezbędne w schronisku pomieszczenia.

Cała ta inwestycja została przeprowadzona prywatnymi środkami finansowymi. Do chwili obecnej trwa rozbudowa zarówno części gospodarczo-administracyjnej azylu, jak i "mieszkalnej" dla zwierząt. Do 2007 r. nie otrzymywaliśmy żadnej dotacji od władz miasta Zgierza! Do chwili obecnej schronisko istnieje dzięki wsparciu Państwa, czyli Darczyńców.

Miasto Zgierz i obecne władze nie dotują nas. Każda nawet drobna wpłata pozwala nam przetrwać. Teren na którym obecnie  znajduje się schronisko dzierżawimy.

Pomogli

Ładuję...

Adopcje